Dieta wegetariańska – filar naszego zdrowia

dieta wegetariańska

Foto z www.uroda.com

Obok dobrego promieniowania ziemi, czystej wody i oczyszczania organizmu podstawowym filarem naszego zdrowia jest prawidłowe odżywianie. Dlatego w tym poście chciał bym zaproponować dietę wegetariańską jako najodpowiedniejszą dla człowieka. Człowiek ma dwa razy dłuższe jelita w porównaniu do zwierząt mięsożernych, które mają krótki układ pokarmowy przystosowany do szybkiego wydalania mięsa. Dlaczego natura tak to zaaranżowała? To proste. Proszę umieścić mięso w temperaturze 37 stopni C. Co się stanie? Mięso bardzo szybko się zepsuje. Ten sam efekt powstaje w naszych, długich jak u zwierząt roślinożernych jelitach. Mięso po prostu psuje się w nich i gnije, zatruwając cały organizm powstającymi w tym procesie kwasami (moczowym, szczawiowym i in. ). Poza tym stężenie kwasu solnego w naszych żołądkach jest 10 razy mniejsze niż u zwierząt mięsożernych. Powoduje to, że mięso nie zostaje odpowiednio przygotowane do przejścia w jelita, co staje się to jedną z przyczyn jego późniejszego gnicia i zatruwania całego organizmu. Prowadzone przez American Dietetic Association w USA badania dotyczące wpływu spożycia mięsa na nasze zdrowie wykazały, że ludzie spożywający regularnie mięso zapadają o wiele częściej niż wegetarianie na nowotwory, choroby serca, układu krążenia, cukrzycę, osteoporozę, nadciśnienie, otyłość i wiele innych chorób i dolegliwości. Odżywiającym się z głową wegetarianom nie grozi zawał spowodowany otłuszczeniem mięśnia sercowego lub rak przewodu pokarmowego wywołany regularnie gnijącym w nim mięsem. Ja oczywiście nie proponuję tutaj nikomu wegetarianizmu typu chleb z serem i ziemniaki z surówką – tylko zdrową, urozmaiconą dietę wegetariańską opartą na gotowaniu według pięciu przemian z produktów nadających się do konsumpcji. Dlatego jeśli w ogóle mówimy o diecie powinniśmy zacząć od odrzucenia produktów niekonsumpcyjnych i o tym chciałbym trochę napisać.

Osoby systematycznie jedzące mięso powinny również wziąć pod uwagę jakość dostępnego na naszym rynku mięsa. Niestety na wyrobach mięsnych najczęściej nie umieszcza się składu, tak jak na wszystkich innych sprzedawanych produktach. Tak jak wymieniłem to już wcześniej, w skład takiego mięsa weszłaby genetycznie modyfikowana pasza, z której w całości praktycznie powstaje uzyskane mięso, antybiotyki systematycznie podawane zwierzętom przez cały okres ich życia w celach „profilaktycznej” ochrony ich zdrowia, hormonalne środki i sterydy na przyrost masy mięśniowej i na końcu chemiczne środki konserwujące, którymi w bardzo dużych ilościach nasączane jest mięso przed tym zanim trafi na półki sklepowe (to samo dotyczy również drobiu). Woda zmieszana z chemicznymi środkami konserwującymi, którą wstrzykuje się w mięso zostaje związana przez polifosforany. Fosfor eliminuje wapń z kości i pogłębia deficyt wapnia w naszym organizmie co grozi osteoporozą. Staje się to przyczyną częstych złamań kości nawet u młodych ludzi. Do mięsa (najczęściej do wędlin) dodaje się izolat białka sojowego z soi genetycznie modyfikowanej. Spożywanie takiej soi wywołuje alergie, antybiotykooporność i raka . Ponieważ zwierzęta przez całe swoje życie są szpikowane antybiotykami a nasza dieta jest głównie oparta na ich mięsie, my również nieświadomie spożywamy te antybiotyki. Można się domyślić jakie niesie to niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia… a raczej życia. Niegroźna grypa czy jakaś infekcja bakteryjna, którą bez problemu moglibyśmy wyleczyć antybiotykami staje się dla nas nieuleczalna – na tym właśnie polega antybiotykooporność.

Oto przykład jakości dostępnego na naszym rynku mięsa:

Skład „produktu spożywczego” – Parówki Śląskie:woda, mięso oddzielone mechanicznie z kurczaka, tłuszcz wieprzowy, mięso wieprzowe-8%, skórki wieprzowe, kasza manna, mąka pszenna, białko sojowe (GMO), sól, przyprawy (gorczyca, seler), stabilizatory, polifosforany, cytrynian sodu, karagen, emulgatory E472 b/c, glutaminian sodu, przeciwutleniacz E316, substancja konserwująca E250.

A oto skład Polędwicy Sopockiej, wydawać by się mogło produktu czysto mięsnego: mięso wieprzowe 73% – co zatem stanowi pozostałe 27%?: woda, sól, białko sojowe (GMO), przyprawy, stabilizatory – karagen, polifosforan sodu, cukier, przeciwutleniacz – askorbinian sodu, konserwant-azotyn sodu. Wyrób zawiera jeszcze śladowe ilości dziesięciu innych produktów spożywczych. Pytam kto o zdrowych zmysłach chciałby systematycznie wrzucać do żołądka taką truciznę?

Dochodzi do tego jeszcze bardzo popularny w Polsce proceder „rewitalizacji” mięsa. Polega on na tym, że sklepy, zgodnie z umową z zakładami mięsnymi zwracają im niesprzedane, przeterminowane mięso. Co robią z nim zakłady mięsne? Utylizują? Nie – rewitalizują! Polega to na tym, że często przeterminowane mięso myje się z zielonej pleśni zwykłymi chemicznymi środkami do mycia naczyń. Następnie naciera olejem w celu wywołania wrażenia świeżości, ozdabia nową etykietą z kolejną datą ważności i takie odrestaurowane mięso z powrotem ląduje na półce sklepowej a później na naszym talerzu. Przeterminowane wędliny najczęściej są ponownie mielone, mieszane z nowym farszem i w ten sposób „odmłodzone” wracają do sklepu. Naprawdę nie wymyśliłem sobie tego. Kilka lat temu była to bardzo głośna sprawa. Dziennikarka z TVN zatrudniła się w bardzo znanych w Polsce, renomowanych zakładach mięsnych przy taśmie służącej do „renowacji” przeterminowanego mięsa, przy której pracowało bardzo wiele osób. Cały proceder został zarejestrowany ukrytą kamerą i puszczony w dzienniku telewizyjnym – gratuluję pomysłu i odwagi!

Owszem, z naukowego punktu widzenia mięso jest odżywcze, ale biorąc pod uwagę wszystkie trujące chemiczne dodatki jakie się w nim znajdują i uwzględniając fakt, że po spożyciu gnije ono w naszych jelitach zatruwając cały organizm – po prostu nie opłaca się go spożywać. Taki jest werdykt wykształconych dietetyków.

W składzie mięsa znajduje się jeszcze jeden bardzo ważny składnik energetyczny, którego nie ma w żadnym spisie – ból, strach i cierpienie jakiego doświadczają zwierzęta podczas całego procesu hodowli z przeznaczeniem tylko na ubój, i w końcu w momencie kiedy są zabijane. Tę energię bólu, strachu i cierpienia spożywamy i przyjmujemy na siebie za każdym razem gdy jemy mięso .

Nie piszę tego wszystkiego po to żeby obrzydzić Państwu jedzenie mięsa. Chciałbym jedynie uświadomić wszystkim amatorom tego produktu co tak naprawdę wkładają do swoich żołądków i jakie to w przyszłości wywoła efekty na ich zdrowiu i życiu.

Coraz częściej zaczynają rodzić się nienaturalnie otyłe dzieci. Pomimo tego, że nawet jak odżywiają się normalnie wyglądają jak „napompowane kluski”. W Stanach Zjednoczonych rodzi się bardzo dużo takich dzieci, otyłość jest tam chorobą narodową. A czy ktoś zadał sobie pytanie z czego to się bierze? Otyłość, szczególnie u dzieci często nie jest spowodowana samym obżarstwem ani obciążeniem genetycznym. One po prostu już takie się rodzą i jest to wynikiem systematycznego spożywania przez ich rodziców mięsa pochodzącego ze zwierząt szpikowanych sterydami i środkami hormonalnymi powodującymi nienaturalny wzrost masy mięśniowej oraz karmionych paszą składającą się z roślin genetycznie modyfikowanych. Rezultatem takiej diety rodziców jest dziecko, które zamiast mieć normalną wagę i wygląd, wygląda właśnie jak napompowana, galaretowata kluska i nie jest to jego wina. Chciałbym uświadomić ten fakt wszystkim przyszłym rodzicom, którym jeśli urodzi się takie dziecko, żeby nie mieli do niego pretensji, że nie wygląda zbyt urodziwie. To oni sami, swoją własną dietą fundują mu taki wygląd na całe życie.

Przy okazji chciałbym obalić jeszcze jeden mit związany z jedzeniem mięsa. Niektórzy, szczególnie pracujący fizycznie ludzie twierdzą często, że „siła bierze się z mięsa”. Nic bardziej mylnego. Prawdziwa siła powstaje z węglowodanów (zboża, kasze), które po wejściu w reakcję z ptialiną – enzymem znajdującym się w ślinie, zmieniają się w cukry – czyli energię. Wiele naturalnych cukrów znajduje się również w owocach i warzywach, a mięso to przede wszystkim białko. Złudne poczucie siły jakie powstaje po spożyciu mięsa bierze się z dużej zawartości w nim adrenaliny. W momencie kiedy zwierzę jest zabijane boi się tak bardzo i odczuwa tak wielki ból, że jego organizm wydziela wtedy bardzo duże ilości adrenaliny. Po spożyciu takiego naładowanego adrenaliną mięsa mamy właśnie to złudzenie siły i nic poza tym.

Lista produktów konsumpcyjnych i niekonsumpcyjnych

Zanim więc przejdę do samych metod gotowania, chciałbym w ramach uporządkowania tematu przedstawić listę produktów wybitnie nie konsumpcyjnych, i tych, które regularnie możemy spożywać.

Te produkty z czystym sumieniem możemy wyeliminować ze swojej diety z dużym pożytkiem dla zdrowia:

  • cukier rafinowany (zawiera wapno palone a same kwiaty zanim powstaną z nich buraki cukrowe są bardzo często opryskiwane środkami trującymi )
  • aspartan (po spożyciu zamienia się w silnie trujący metanol, można znaleźć go w „dietetycznych” słodzikach, napojach typu light, gumach do żucia i rozpuszczanych, musujących „witaminach”)
  • glutaminian sodu ( jest rakotwórczy i działa destrukcyjnie na nasz układ pokarmowy, zawierają go prawie wszystkie polskie przyprawy typu magii, vegeta, jarzynka, do kurczaka, do grilla itp.)
  • wszelkie oleje rafinowane (ze względu na sam proces rafinowania i wytłaczanie w bardzo wysokich temperaturach nabierają właściwości rakotwórczych)
  • wszelkie margaryny, mas-mixsy itp. (oprócz chemii zawierają bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia tłuszcze utwardzone)
  • wszelkie produkty konserwowane chemicznie
  • mięso
  • sól jodowana
  • ocet spirytusowy
  • gazowane, kolorowe napoje (zawierają w swym składzie syntetyczne farby gazowe i takie kancerogeny jak: thimersol, fosforan duminy, formaldehyd. Najczęściej są konserwowane chemicznie i zawierają szkodliwy kwasek cytrynowy + niszczący nasze żołądki gaz CO2,)
  • produkty wędzone i grillowane (zawarty w nich dym jest rakotwórczy)
  • wypieki drożdżowe
  • nieuzdatniona woda z kranu
  • miód i warzywa z Chin (chiński miód zawiera chloramfenikol, który powoduje uszkodzenie szpiku kostnego (zanikają ciałka krwi), chińskie warzywa są napromieniowywane co powoduje całkowite wyjałowienie zawartych w nich substancji odżywczych z jakiejkolwiek energii, samych skutków spożywania produktów napromieniowywanych UF jeszcze nie zbadano)
  • czipsy, snaki, frytki itp. (proces smażenia cienkich plastrów ziemniaka na rafinowanych olejach roślinnych powoduje pozbawienie ich jakichkolwiek składników odżywczych i nadanie całemu produktowi właściwości rakotwórczych)
  • wszelkie sklepowe słodycze, wafelki, ciasteczka, batony itp. (poza tym, że zawierają w swym składzie cukier mają wiele substancji chemicznych destabilizujących nasz organizm oraz komponowane są z produktów, które nie tworzą ze sobą jakiejkolwiek synergii czyli zgodności, takie zestawienia dowolnie dobranych produktów często tworzą substancje toksyczne dla naszego organizmu) Jeśli ktoś już musi jeść jakieś słodycze zawierające biały cukier najlepiej jest wybrać czekoladę.
  • wszelkie zupy w proszku i chińskie (nie zawierają żadnej energii-prany a w ich skład wchodzą chemiczne substancje szkodliwe dla zdrowia. Szczególnie szkodliwe są zupy chińskie)
  • serki topione i hogomenizowane
  • „mleko” UHT (w swym składzie nie zawiera w ogóle normalnego mleka)
  • „mleko” w proszku

Tych produktów nie powinno się zbyt często spożywać:

  • ser żółty (szczególnie w połączeniu ze skrobią: pizze, zapiekanki, chleb z serem)
  • produkty konserwowe (nawet jak nie są konserwowane chemicznie nie zawierają praktycznie żadnej energii-prany, poza tym przesiąknięte blachą puszki)
  • mleko sklepowe (najczęściej powstaje na skutek zmieszania z mlekiem wody z kranu i mleka w proszku + chemia zapobiegająca kwaśnieniu, dodatkowo jest homogenizowane. Jeśli nie mamy wyboru to lepiej jest wybrać to mleko z krótkim okresem przydatności do spożycia, takie zawiera większą zawartość normalnego mleka)
  • proteina sojowa
  • wyroby sojowe dostępne na rynku
  • soki kartonowe (są to „soki” tylko z nazwy, najczęściej jest to woda z kranu barwiona syntetycznymi farbami zawierającymi takie kancerogeny jakie znajdują się w napojach kolorowych + 1% soku z owocu, są słodzone cukrem, aspartanem lub innymi wynalazkami cukropodobnymi i są całkowicie pozbawione energii. Do niektórych dodaje się syntetyczne „witaminy”, które z witaminami mają wspólną tylko nazwę. Lepiej oddzielnie napić się uzdatnionej wody z filtra osmotycznego a poziom witamin uzupełnić suplementami diety)
  • chleb zwykły, to jest z mąki zawierającej gluten, pieczony na drożdżach i ulepszaczach (ludzie z grupą krwi B nie powinni spożywać chleba żytniego-zakwasza żołądek) Najlepszy chleb to chleb z mąki orkiszowej powstały na zakwasie – niestety taki chleb jest rzadko osiągalny w polskich sklepach.
  • płatki owsiane, musli itp. (nie mieszajcie ich z cukrem i z krowim mlekiem tylko z samym mlekiem sojowym)

A oto lista zdrowych produktów:

  • wszelkie zboża, kasze, grochy, fasole, soczewica, soja i orzechy (oprócz ziemnych)
  • wszelkie warzywa i owoce (z tym, że w jedno i drugie najlepiej zaopatrywać się albo bezpośrednio u znajomego rolnika, który nie przesadza z opryskami lub przynajmniej w sklepach warzywnych lub na bazarach od rolników, odradzam kupowanie w supermarketach warzyw i owoców pochodzących z dużych plantacji zachodnich stosujących bardzo częste opryski)
  • suszone owoce
  • oryginalny chleb orkiszowy i mąka orkiszowa
  • masło i ghi (klarowane masło)
  • oliwa z oliwek (ale nie tłoczona z wytłoczyn po pierwszym tłoczeniu, najzdrowsza to oliwa tłoczona na zimno firmy Oleofarm)
  • oleje nierafinowane z ryżu, z pestek winogron, lniany firmy Oleofarm, Carotino (z czerwonych owoców palmy i canoli), Olys firmy Caparelli, olej kokosowy i inne zdrowe oleje tego typu
  • mleko prosto od krowy nie odtłuszczone (jest zdrowe pod warunkiem, że wie się jak powinno się je pić – jedną szklankę mleka gotowanego minimum 10min na małym ogniu na pusty żołądek na noc i oczywiście nie codziennie, mleko zimne jest szkodliwe)
  • mleko sojowe
  • mleko kozie
  • twarogi, śmietany, jogurty naturalne, zsiadłe mleko (nie powinno się tylko przesadzać z produktami mlecznymi w swojej diecie, powinno się je traktować raczej jako dodatek, szczególnie ludzie z grupą krwi A nie powinni spożywać nabiału w nadmiarze)
  • tofu (ser sojowy)
  • miód (ale nie sklepowy, który smakuje jak plastik, w miód lepiej jest zaopatrzyć się bezpośrednio u hodowcy pszczół)
  • cukier nierafinowany (zdrowy zamiennik białego cukru rafinowanego, najczęściej jest koloru brązowego. UWAGA!: Na paczce w składzie musi pisać „nierafinowany” niestety nie każdy brązowy cukier jest nierafinowany)
  • sól morska (jedyna naprawdę nadająca się do spożycia sól ogólnie dostępna w Polsce, tym razem w supermarketach i sklepach ze zdrową żywnością)
  • ocet jabłkowy (oczyszcza cały układ krwionośny i odmładza organizm)
  • wszelkie przyprawy nie zawierające glutaminianu sodu oraz przyprawy sprowadzane z Indii i krajów dalekiego Wschodu dostępne w specjalistycznych sklepach, są bardzo smaczne i bogate w energię
  • woda uzdatniona
  • woda mineralna niegazowana (spożywana według zalecenia: 2 tygodnie picia takiej wody i 2 miesiące przerwy) lub nisko mineralizowana lub źródlana (niestety taka woda często jest podrabiana i zamiast wody źródlanej kupujemy zwykłą kranówę, albo jeszcze gorzej – w plastikowej butelce wody źródlanej zaczynają rozwijać się bakterie i taka woda staje się bardziej szkodliwa od kranówy. Dlatego do picia i gotowania najbardziej polecam wodę z filtra osmotycznego)

Ktoś może powiedzieć, że te, nawet zdrowe produkty i tak przecież są skażone opryskami – i oczywiście jest to prawda. Ale przecież coś musimy jeść.

Rozumiem, że zastosowanie się do podanego powyżej podziału może wydać się bardzo trudne. Wszystko w tym świecie ma jakąś cenę – zdrowie również. Stosowanie się do tych zasad jest właśnie ceną naszego zdrowia i tak jak jest z każdą rzeczą w tym świecie, tylko my sami możemy zdecydować czy chcemy zapłacić tę cenę i wejść w posiadanie danej rzeczy czy nie – wybór należy do nas.